Odpowiedzialność…

Większość z nas przebywa teraz w domach. Ty pewnie też, prawda? W obecnej sytuacji, którą trudno jakkolwiek opisać czy określić, nie mamy wyjścia. Jeśli mamy choć trochę zdrowego rozsądku, unikamy przeludnionych sklepów, nie wychodzimy na miasto, nie spotykamy się ze znajomymi, z przyjaciółmi. Nawet pracujemy z domu. Znaleźliśmy się w sytuacji, w której postępujące ustrojstwo zbiera swoje żniwo nie bacząc na to, z kim ma do czynienia. Polska mentalność rozsierdza nas jednak od środka i mówi „Ale dlaczego ja muszę siedzieć w domu? Przecież tyle mogę zrobić!”.
Przecież mamy znajomych, pracę, chodzimy na siłownię, basen czy do kościoła, musimy robić zakupy. Dlaczego to wszystko jest takie trudne?
To nie jest czas na emocjonalne wodotryski. Znaleźliśmy się w sytuacji, której nie przewidział nikt. Czy to oznacza upadek ludzkości? Nie. Czy oznacza to kryzys ekonomiczny i gospodarczy? Być może. Na co jest teraz czas?

Odpowiedź jest prosta – to czas na refleksję.

Przebywanie w domu nie musi być nużące, trudne. Istnieje jedno słowo, które powinno nam teraz przyświecać. To słowo, które bardzo często, szczególnie przez młodych ludzi jest ignorowane. To słowo to ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Ogólna. Nie tylko za siebie, ale także za bliskich. Dziadków, rodziców, rodzeństwo, sąsiadkę. Bez niej może być nam bardzo ciężko, a przede wszystkim… możemy zrobić krzywdę wielu osobom, nie tylko sobie.

Czas społecznej kwarantanny to moment na zatrzymanie się. Na oddech. Wielu moich znajomych popada w panikę, sam przez chwilę dałem się ponieść emocjom. Zdałem sobie sprawę, że panika niczego nie zmieni, może tylko zaszkodzić.

W domu przebywam od kilku dni. Z poczucia obowiązku, z poczucia konieczności zachowania bezpieczeństwa. Na zewnątrz pojawiam się jedynie w dwóch przypadkach. Pierwszym z nich są zakupy, drugim wyjście na papierosa. O ile w pierwszym przypadku dzieje się to raz na kilka dni w porach, w których sklep z wykropkowanym owadem na moim osiedlu nie jest oblężony przez wywożących masowo wózkami artykuły spożywcze klientów, o tyle w drugim przypadku na zewnątrz wychodzę kilka(naście) razy dziennie. Mam szczęście, że moje osiedle nie jest przeludnione (w końcu to Sosnowiec), więc ostatnio ciężko spotkać tutaj żywą duszę. Mam też szczęście, że zakupy mogę realizować bezpieczniej dzięki swojej narzeczonej, która (dzięki Bogu) odpornościowo wypada lepiej ode mnie. Ogólnie pod każdym kątem wypada lepiej ode mnie, ale nie o tym dziś. W domu też pracuję – mam farta, że mój pracodawca daje mi taką możliwość, jestem dzięki temu o wiele spokojniejszy. Zastanawiam się jednak… Co muszą czuć wszyscy ci, którzy nie mogą pozwolić sobie na zdalną pracę, muszą przebywać poza domem? Sam przecież przez 3 lata pracowałem w banku, miałem bezpośredni kontakt z klientami, nierzadko spoza Polski, a później przez 1,5 roku w dużej korporacji, gdzie dziennie miałem kontakt z przynajmniej kilkudziesięcioma osobami. W tej chwili sobie tego nie wyobrażam, a wiem, że ludzie w tej rzeczywistości funkcjonują i muszą sobie z tym radzić.

Są też sytuacje, których nie rozumiem. Oglądając ostatnio jeden z programów informacyjnych dostrzegłem wyemitowany materiał, w którym pokazano studentów (bodajże z Olsztyna) śpiewających, jakże emocjonalnie:

„Korona tu, korona tam, korona ch..a zrobi nam!”

Zastanawiam się – co trzeba mieć w głowie (albo czego nie mieć), żeby tak ryzykować? Młodość ma swoje prawa, zdaję sobie z tego sprawę, przecież sam jeszcze studiuję i wiele nocy przeimprezowałem, ale biorąc pod uwagę obecną sytuację nigdy w życiu nie poszedłbym na jakąkolwiek imprezę, na której przebywa kilkadziesiąt osób!

Zapytasz pewnie – po co o tym wszystkim piszę? Chcę, by ten tekst dotarł choć do kilku osób, zachęcił ich do pozostania w domu, do refleksji nad tym, z czym się obecnie stykamy. Spędzanie czasu w domu nie musi być nudne! Żyjemy w czasach Netflixa, Facebooka, PlayStation i innych metod rozrywki, które uskuteczniać możemy w domowym zaciszu. Możemy poświęcić się rozwijaniu swoich umiejętności (np. śpiewania pod prysznicem), możemy przeczytać ciekawą książke, ba, możemy się nawet wyspać! Możemy robić to wszystko, a przy tym możemy być bezpieczni.

Bądźmy rozsądni, bo jeśli nie, to… nie chcę myśleć o skutkach. Odpowiedzialność, to słowo, którego rozumna interpretacja jest potrzebna teraz bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej.

/K.N./

1 thought on “Odpowiedzialność…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *