Polska Rzeczpospolita Zakupowa

W ostatnim (a właściwie pierwszym na tym blogu) swoim tekście pisałem o odpowiedzialności. Tej, która tak bardzo jest obecnie potrzebna. Dziś poruszę temat, który z tą odpowiedzialnością jest mocno związany. Jak widzisz zapewne po samym tytule, dzisiejszy tekst dotyczyć będzie zakupów. Tak, zakupów!

Zapytasz mnie pewnie: „Co? Zwariowałeś? W obliczu epidemii piszesz o zakupach? Czy Ty jesteś normalny?”

Ja odpowiem: „Doczytaj do końca.”

Tutaj wcale nie chodzi o polecanie produktów, zachęcanie do zakupu czegokolwiek. Wręcz przeciwnie! Chodzi o zwrócenie uwagi na problem, jakim obecnie stały się zakupy, a właściwie panika, która doprowadziła do dantejskich scen w wielu polskich (i nie tylko) supermarketach.

Reakcja stadna

Normalną rzeczą jest, że w obliczu zagrożenia każdy martwi się o siebie i swoich bliskich (no może nie zawsze). Zwierzęca natura zagania nas do sklepów w poszukiwaniu ton makaronu, ryżu i innego suchego prowiantu po to, byśmy mogli zabunkrować się na kolejne dni w domu i wcinać raz makaron gotowany, raz pieczony, a jeszcze innym razem surowy, tak w formie zastępstwa dla chrupkich orzeszków. Wiele osób, w obawie przed wykupieniem przez „somsiada” towaru z półki biegnie do sklepu, nie wiedząc czasem dlaczego to robi. Niektórzy robią to tylko dlatego, że robią to inni, niektórzy faktycznie boją się, że w sklepach zabraknie żywności bądź innych towarów. Przyświeca nam ten sam cel – MIEĆ. Bo przecież lepiej mieć, niż nie mieć, prawda?

Obserwując wspomniany w pierwszym tekście sklep z wykropkowanym owadem muszę powiedzieć, że na moim osiedlu jeszcze tak ogromnej paniki nie ma. Fakt, towary znikają dość szybko i wywożone są wózkami, ale nie jest to zjawisko bardzo częste, a dostawy działają poprawnie. Przeglądając media społecznościowe, a także nadesłane przez moich studentów-przyjaciół zdjęcia z różnych części województwa łódzkiego mogę jednoznacznie stwierdzić, że pomimo całej koronawirusowej sytuacji przedsiębiorstwa handlowe (mowa o dyskontach spożywczych) radzą sobie bardzo dobrze. Chociaż taki plus w całej tej sytuacji.

Czy zabraknie jedzenia?

Wedle wszelkich zapewnień – nie. Rząd w wielu swoich komunikatach social-mediowych i tych przekazywanych na konferencjach zaznaczał – Polska jest jednym z największych producentów żywności, nie ma się czego obawiać, niczego nie zabraknie.

Niektórych to jednak nie uspokaja. Polska mentalność ma to do siebie, że „może i mówią, ale ja jednak wolę mieć na zapas”. Jestem w stanie zrozumieć podejście, ale znam też osoby, które jawnie krytykują słowami „Rząd kłamie, na 100% zabraknie, więc muszę nakupić ile się da, póki mogę!”. Błąd. Jeśli Ty wykupisz wszystko, to co zostanie dla Twojej 80-letniej sąsiadki? Myślałeś o tym? No chyba, że się z nią podzielisz, wtedy uznajmy, że akapitu nie było.

Pomimo że polscy rolnicy ostatnio są dość sfrustrowani (sam pochodzę z małej wioski, a moi rodzice prowadzą gospodarstwo rolne), Rząd zapewnia, że NASI rolnicy są w stanie pokryć potrzeby dot. zaopatrzenia w żywność. Jak to mawiają – Andrzej, ufam Tobie!

Dziel i rządź!

Skoro masz już w domu zabunkrowane zapasy, warto zastanowić się, co można z nimi zrobić. Odpowiesz – ZJEŚĆ, HA! Świetnie, ale… Produkty mają określoną datę przydatności do spożycia. Jeśli narodowa kwarantanna przedłuży się do np. maja, to co Ci po produkcie, który jest ważny do końca marca i wydarłeś go usilnie z ręki jednemu z klientów podczas penetracji sklepowych regałów? No właśnie.

Wróćmy do rzeczonej sąsiadki. To najprostszy przykład. Osoby starsze, z chorobami towarzyszącymi są o wiele bardziej narażone na całe to ustrojstwo. Nie powinni narażać siebie, ani nie powinni być narażani przez innych. Jeśli w sklepach są kolejki i duże skupiska ludzkie – okaż serce i dostarcz zakupione produkty starszej sąsiadce. Włos Ci z głowy nie spadnie. Przecież sąsiadka odda Ci wydane na to pieniądze (chyba ;)).

Nie otwieraj wszystkiego od razu. Posegreguj produkty według daty przydatności do spożycia. To nie jest czas na bycie wybrednym. Jedz to, co masz.

Tylko spokój może nas uratować

Poza odpowiedzialnością oczywiście. Zachowanie spokoju w sytuacjach stresowych jest trudne, ale możliwe do osiągnięcia. Warto brać na chłodno wszystko dookoła i zastanawiać się nad otaczającą nas rzeczywistością przed, a nie po fakcie. Jeśli widzisz, że w sklepie są kolejki, po co się tam pchasz? Jeśli widzisz, że ktoś panikuje na tyle, że przewraca wszystkie sklepowe półki – pomóż mu się uspokoić. Panika nikomu nie służy, a może doprowadzić do sporych strat.

Skoro ludzie panikują, to nie daj się temu ponieść i myśl logicznie. Brak logicznego myślenia jest przekleństwem wielu kryzysowych sytuacji.

Podsumowując

Unikaj tłoków, dużych skupisk ludzkich. Bądź odpowiedzialny i MYŚL. Jeśli robisz zakupy – zrób je na kilka dni, a nie na miesiąc z góry, pomyśl o swoich najbliższych, sąsiadach i przede wszystkim, osobach starszych (np. dziadkach). Jeśli jesteś młodym człowiekiem – oszczędź dziadkom ryzyka. Z pewnością prawdopodobieństwo, że uda Wam się spotkać po całej tej epidemii jest większe, jeśli teraz będziesz odwiedzać ich rzadziej. Nie narażaj nikogo. Młody organizm przechodzi koronawirusa nawet bez objaw, więc skąd wiesz, że nie jesteś nosicielem? No właśnie nie wiesz.

Proszę, bądźmy rozsądni. Nie pozwalajmy ponieść się zwierzęcym odruchom. W całej tej sytuacji integracja społeczeństwa (nie taka cielesna, żeby było jasne) jest bardzo ważna.

/K.N./

4 thoughts on “Polska Rzeczpospolita Zakupowa

  1. Zapasy robi się nie dlatego, że „somsiad” też robi.
    Głównym celem posiadania zapasów jest w obecnej sytuacji nie obawa przed tym, że ich zabraknie (chociaż niektórzy się zapewne tym kierują), a fakt, że za jakiś czas chorych będzie dużo więcej i wychodzenie do sklepu na zakupy będzie groziło zwiększonym ryzykiem zarażenia się od kogoś stojąc w kolejce.
    Zdecydowanie bezpieczniej jest jednak „chrupać makaron” siedząc bezpiecznie w domu niż dwa razy dziennie wychodzić na zakupy! Tym bardziej, że z ostatnich danych wynika, że wirus utrzymuje się w powietrzu w pomieszczeniach przez około 3 godziny. Skąd mam wiedzieć czy ktoś nie kaszlał pół godziny temu przy półce z chlebem?!

    1. Cieszę się, że masz takie podejście! Pochwalam, jednak muszę Cię zaskoczyć.
      Podejście z „somsiadem” to coś, co zaobserwowałem wśród swoich znajomych, a i w Sosnowcu zdarzyło mi się to zasłyszeć (właśnie w markecie).
      Co do obawy, słusznie zauważyłeś, że niektórzy zapewne się tym kierują i na tym skupiłem się w tekście. Zapewne można rozwinąć ten temat o wiele innych punktów widzenia, więc dziękuję za Twoje spojrzenie na to.
      Oczywiście, że bezpieczniej! Jednak nie popadajmy w paranoję – zakupy raz na kilka dni wystarczą, również nie jestem zwolennikiem wychodzenia na zakupy „dwa razy dziennie”. Zarówno to, jak i robienie sobie zapasów na długie miesiące jest tak samo nieroztropne (nawet w odniesieniu do żywności, a w zasadzie jej terminu przydatności do spożycia). Pozdrawiam!

      1. Każda reguła stosowana w sposób nieprzemyślany, czy wręcz głupi, jest po prostu szkodliwa.
        Lubię, gdy dziennikarz jednak podchodzi do tematu w sposób rzetelny pokazując obydwie strony medalu. W dzisiejszych czasach treści artykułów są „ukierunkowane” pod konkretną tezę, co stało się niestety „standardem dziennikarskim” – a szkoda. Pluralizm w mediach praktycznie zanika i trzeba się mocno nagimnastykować żeby dotrzeć do wystarczająco dużej ilości informacji, która pozwoli nam szerzej spojrzeć na sprawę i wykształcić sobie niezależną opinię.

        1. Wykształcenie własnej opinii jest bardzo ważne, a wręcz konieczne. Ważne jest też zdroworozsądkowe podejście. Gatunek dziennikarski, jakim jest felieton jest z założenia tworem ukazującym spojrzenie autora i jego punkt widzenia i ten tekst przynależy właśnie do tego gatunku. Trzeba pamiętać, aby opinii nie wyrabiać sobie tylko na podstawie jednego źródła, jest to bardzo mylące. W dobie internetu, portali np. informacyjnych jest masa, zatem przed wypracowaniem sobie opinii warto porównać kontekst i formułę wypowiedzi ukazujących się w różnych źródłach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *